Kajakarze z Radomskiej zakończyli swój kajakarski sezon, lecz nie osiadają na laurach i myślą już o kolejnym. Przygotowania trwają nie tylko w Elblągu, ale także w słonecznej Hiszpanii, w której zameldowało się kilku naszych zawodników oraz trener Wojciech Załuski, z którym porozmawialiśmy na temat obozu oraz planach z nim związanych.
Tło zdjęć z waszym udziałem zdradziło, że nie znajdujecie się w Polsce. Odkryjmy karty i opowiedz gdzie jesteście i co tam robicie.
Wraz z grupą trenujemy w miejscowości Banyoles, a początkowo dojeżdżaliśmy z Loret the Mar, gdyż tam na co dzień mieszkaliśmy. Codziennie musieliśmy pokonać około 45 kilometrów, dlatego zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie, ponieważ październik to czas kiedy trenowaliśmy raz dziennie. W tym czasie skupiliśmy się na korygowaniu naszych błędów, wzmacnianiu słabszych stron, budowaniu zaplecza ogólnorozwojowego, a także – co dla mnie osobiście było bardzo ważne – wznieceniu „ognia” u chłopaków. W tym czasie Panowie przeżyli rzeczy, o których chyba mogli tylko pomarzyć.
Zatem kto oprócz Ciebie wybrał się do Hiszpanii?
Na obozie z kadry trenerskiej jestem tylko ja, a z zawodników mamy Przemka Rojka, Igora Komorowskiego oraz Przemka Korsaka. Ostatni z wymienionych na tą chwilę zdecydował się wrócić do szkolenia reprezentacyjnego. Reszta chłopaków zostaje. Mieli wolną rękę w podjęciu decyzji. Do grupy treningowej niebawem najprawdopodobniej dołączą również nasi juniorzy. Dodam, że na miejscu nasz program treningowy często realizuje również grupa kajakarzy z miejscowego klubu. To ciekawa wymiana doświadczeń. Grupa Hiszpanów jest mocna – to zeszłoroczni mistrzowie kraju oraz zawodnicy startujący w międzynarodowych zawodach.
Jak w telegraficznym skrócie wygląda wasz dzień?
Nasz dzień rozpoczynamy śniadaniem o godzinie 7:30. Następnie o godzinie 08:15 wyjeżdzamy do ośrodka treningowego. Trening rozpoczynaliśmy zazwyczaj o 09:15, a kończyliśmy o 12:30. Potem powrót na obiad i od godziny 14:00 zaczynaliśmy „korzystać z życia”. Zazwyczaj zawsze mieliśmy coś zaplanowanego. W listopadzie popołudniowe zajęcia będą zastąpione realizacją programu treningowego. W tym miesiącu przeniesiemy się do Banyoles, gdyż nie możemy sobie pozwolić na wspomnianą wcześniej stratę czasu na dojazdy.
Postawiliście przed sobą jakiś konkretny cel? Nad czym kładziecie największy nacisk i jakie elementy chcecie poprawić?
To o czym wspomniałem wcześniej – to czas na zbudowanie bazy. Trenujemy raz dziennie, ale staramy się aby w naszych głowach dominowała jakość, ale również przyjemność. Już na samym początku wspomniałem zawodnikom, że jeśli chcą mierzyć wysoko, to muszą „zakochać się” w procesie. Zupełnie inaczej pracuje się kiedy tą pracę się lubi. Dodając do tego okoliczności i wytworzoną atmosferę… jedno jest pewne. Absolutnie nie nakładamy na siebie żadnej presji. Ani ja jako trener, ani zawodnicy. Wchodzimy na 110%, ale bez oczekiwań.
Na pewno masz swoje wnioski dotyczące startów zawodników (będących w Hiszpanii) po zakończonym sezonie. Czysto obiektywnie – z czego możesz być zadowolony, a z czego nie do końca?
Wnioski po mijającym sezonie zawsze są. Co roku należy przeprowadzać analizę. Przede wszystkim w przypadku seniorów doszliśmy do pewnej granicy. Jeśli nie wdrożylibyśmy chociażby takich działań jakie wdrażamy teraz, jeśli zawodnicy nie dostaliby nowego bodźca, to różnie mogłoby się to skończyć. Uważam, że szkoleniowo w klubie wykonujemy świetną pracę. Prowadzimy nabory, jest coraz więcej młodzieży, a realizacja naszego programu treningowego owocuje w dostarczanie zawodników w szeregi kadry narodowej. Można zadać pytanie – dlaczego nie stajemy na najwyższych stopniach podium podczas imprez międzynarodowych? Jednak to pytanie nie powinno być adresowane do szkoleniowców klubowych.
Możesz już zdradzić kiedy planujecie powrót do kraju i jak będą wyglądały kolejne miesiące przygotowań?
Prawdopodobnie zameldujemy się 22 listopada, ale już 2 grudnia lecimy do włoskiego Livingo. W styczniu będziemy przygotowywać się w Jakuszycach i Zakopanem, a w lutym wrócimy do Hiszpanii. Wyniki same się nie zrobią, a inwestowanie w rozwój naszych zawodników, to najlepsza lokata.
